Dzieci to ja lubie… ale najbardziej to z grila
Stwierdziłem brak pozytywnych wpisów, więc sobie pomyślałem że czas na coś pozytywnego. Dzień jak co dzień w pracy, ale….
Fot.JA
Mieliśmy dzisiaj arcyważnych gości, przedszkolaczki . Generalnie na sam widok takich dzieci pojawia się człowiekowi uśmiech na twarzy. Wiecie co jeszcze, teraz jak tak wspomniałem te przedszkolaki, to mi sie przypomniał Kętrzyn, czasy pracy w Szczepie Harcerskim Watra. Brak mi strasznie pracy z dziećmi i nie wiem najgorsze jak to zmienić. Co niby zacząłem Współpracować z Inspektoratem ale …… no właśnie, ci ludzie uosabiają wszytko to czego nie lubię, z czym się nie zgadzam.
20:30 czy jakoś tak było, dzwoni telefon, pada pytanie czy poprowadzę zajęcia na kursie z mowy ciała itd. Ludzie ja sięna tym nie znam to kto tam to prowadzi, tak studiuje psychologie, ale jeszcze jej nie skończyłem, poczekajcie. Jak coś robić to porządnie a nie znowu kursy zaczynają prowadzić ludzie do tego nie przygotowani.
Miałem coś jeszcze napisać ale jakoś gdzieś zagubiła mi się w zakamarkach głowy ta myśl. Idę do łóżka.
A nie zdążyłem zamknąć i mi się przypomniało. K. to ma szczęście nie ma to jak w śmiesznym stroju wpaść na ministra. <lol2>
About this entry
You’re currently reading “Dzieci to ja lubie… ale najbardziej to z grila,” an entry on Filozofowanie młotem i sierpem
- Published:
- kwiecień 24, 2008 / 8:09 pm
- Category:
- Ulice słońca
- Tags:

No comments yet
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]