Zachwiania…

Nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje, przeżywam dziwne zachwiania nastrojów. Czy można aż tak tęsknić, że się odechciewa jeść, że się odechciewa wszystkiego innego poza bliskością drugiej osoby.

W tej chwili gdyby ktoś zadał mi to pytanie odpowiedział bym TAK.

Brak mi słów żeby określić to co przeżywam wewnątrz siebie. Nigdy czegoś takiego nie przeżywałem…..po prostu usycham z tęsknoty.

Pełno kłębiących się myśli, smutnej muzyki, warczenia na ludzi dookoła. Nie radzę sobie z emocjami.

Nie wiedziałem że można aż tak tęsknić, tak Kochać.

Czy potrafiłbym jeszcze żyć sam, jak kiedyś. ZDECYDOWANIE NIE.

Jeszcze jakiś czas temu, zanim poznałem M., chciałem prowadzić życie samotnika, na odludziu z dala od ludzi, którzy są fałszywi i rzadko okazywali mi to co ja im. Najczęściej za moją przyjaźń, pomoc, poświęcenie otrzymywałem same niegodziwości. Teraz tak naprawdę też ich nie potrzebuje, potrzebuje tylko jej, tej jedynej.

Ech…… żałość, nad żałościami.

Niedziela ranek, postanowiłem coś dopisać. To nie jest tak że ja się sam udręczam, to tkwi po prostu we mnie, spowodowane, życiem w nowym miejscu, z dala od przyjaciół, starych zajęć itd. Chyba nie przystosowuje się tak szybko jak myślałem, a może to chwilowa słabość. Przed chwilą policzyłem ile dni w sumie nie będę widział M. – 31.

Nie wiem jak ja to wytrzymam, chociaż innej możliwości nie ma, jeszcze na tak długo się nie rozstawaliśmy. Agresja we mnie po prostu zbiera sie maksymalnie. Co niektórzy już odczuwają na swojej skórze. Ale mam to bardzo głęboko w ………..


About this entry